Przejdź do treści

Wspaniałe życie

    Po lekcji przywództwa Hontanas podarowało mi kolejne doświadczenie – tym razem w formie żartobliwej niespodzianki.

    Za niewielki datek (1 euro) na utrzymanie kościoła mogłem „wylosować” z pudełeczka karteczkę z cytatem lub myślą. (Swoją drogą – świetny pomysł: coś wartościowego dla jednej strony za coś wartościowego dla drugiej).

    Na mojej karteczce znalazłem zdanie:
    👉 „Jakie mam wspaniałe życie! Szkoda, że nie zauważyłem tego wcześniej.”

    Poczułem drapanie w gardle. Tak, to prawda – moje życie było i jest wspaniałe. Ale czy to nie dziwne, że musiałem znaleźć się tysiące kilometrów od domu, żeby to zauważyć? Żeby uświadomić sobie, że wszystko, co ważne, mam pod nosem na co dzień – a często tego nie widzę, nie doceniam, nie troszczę się o to?

    Po Hontanas ta podróż zmieniła się dla mnie całkowicie. Cel, jakim było dojście do Santiago, przestał mieć znaczenie. Mogłem w dowolnej chwili, bez poczucia straty, wrócić do domu. Uświadomiłem sobie, że droga nie kończy się na Santiago. Że gdybym chciał, mógłbym obejść glob i wrócić w to samo miejsce.

    Byłem wolny od celu, z którym wyruszyłem. Mogłem cieszyć się drogą.

    Coś zaczęło się we mnie zmieniać, choć wtedy nie miałem pojęcia co – ani tym bardziej, w co się właściwie wpakowałem 😊

    Dopiero kilka lat później połączyłem kropki dzięki T.S. Eliotowi:

    Nie zaprzestaniemy naszego dociekania
    I kres naszych poszukiwań
    Będzie powrotem w miejsce wymarszu
    I poznaniem tego miejsca po raz pierwszy

    Dziś mam poczucie, że po latach poszukiwań widzę kres moich dociekań na horyzoncie. I wiem, że to nie będzie koniec drogi, ale początek nowego rozdziału. Że wszystko, co ważne i potrzebne, aby ją kontynuować, już mam – przed nosem i w sobie. Tylko nie zawsze to widzę.

    Lekcji w Hontanas – zarówno wyraźnych, jak i subtelnych – było z całą pewnością więcej. Nie dostrzegłem ich wówczas. Camino miało dla mnie kolejne lekcje – wrócę do nich już niedługo.